poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Wesołych Świąt!

Święta jak zwykle u nas bardzo rodzinne i raczej jesteśmy offline, ale wpadam tu na moment, żeby życzyć Wam wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że ten czas mija Wam w radosnej atmosferze. Znajdźcie czas dla najbliższych, znajdźcie czas na odpoczynek, znajdźcie czas na drobne przyjemności. I nie przejadajcie się za bardzo ;) Od jutra podobno ma wrócić dobra pogoda więc, życzę Wam również, żebyście znaleźli czas na wiosenny spacer. Wesołych Świąt!


Takie kosmiczne pisanki mi wyszły przypadkiem w tym roku. Farbowałam jajka w czerwonej kapuście i gdy zobaczyłam to ciekawe cieniowanie, to od razu skojarzył mi się motyw galaktyczny. Wystarczyło spryskać odrobiną błyszczącej farby i kosmiczny efekt gotowy ;)
A wy jak ozdabiacie pisanki? Farbujecie, malujecie, obklejacie? Jak zawsze szukam inspiracji więc podzielcie się w komentarzach swoimi pomysłami.

Miłego dnia!
Marta

sobota, 3 lutego 2018

Zima w Bieszczadach

W liceum i na studiach kilkukrotnie zdarzało mi się spędzać sylwestra w Bieszczadach. Ładowaliśmy się z przyjaciółmi w "strzałę południa", czyli pociąg relacji Warszawa - Zagórz, który pokonywał tę trasę nocą w zawrotnym tempie 12-13 godzin. Następnie przesiadaliśmy się w kolejny pociąg lub pks i po kolejnych kilku godzinach lądowaliśmy pod samą granicą. Gdzieś na końcu świata, odcięci od rzeczywistości, zasypani śniegiem co najmniej po pas, urządzaliśmy zimowe wędrówki, budowaliśmy iglo, graliśmy w planszówki (zanim to było modne) i tropiliśmy dzikie zwierzęta. 

połoniny

W Bieszczadach zima zawsze była na całego. Czasem jak dobrze sypnęło, to Cisna bywała odcięta od świata przez kilka dni, zanim pługi się przedarły przez zaspy. I to nie było wcale tak dawno. I kiedy Adam na jesieni oznajmił, że zamierza startować w zimowym ultramaratonie bieszczadzkim, to ani chwili nie wahałam się jechać z nim, oczekując właśnie takiej zimowej przygody.

piątek, 29 grudnia 2017

Święta last minute

Co roku w listopadzie przebiega mi przez głowę taka dziwna myśl, żeby może wzorem innych blogerek zabrać się już za ubieranie choinki, świąteczne dekorowanie mieszkania i inspirowanie czytelników bloga. A potem  uznaję, że ta myśl jest nie tylko dziwna, ale zupełnie dla mnie niewykonalna. Prawda jest taka, że w listopadzie myślę bardziej o tym jak nie popaść w depresję z powodu pogody i kolejnych urodzin? Albo jak zorganizować tradycyjne, coroczne spotkanie na 11-go w gronie najbliższych przyjaciół, które to grono z powodu pojawiających się na świecie dzieciaków zdążyło się rozrosnąć do ok. 30 osób. Albo jak zaplanować w pracy działania i realistyczny budżet na cały kolejny rok mając do dyspozycji szklaną kulę i fusy po kawie zamiast twardych danych? No sami rozumiecie, że choinka i last christmasy są dla mnie wtedy odległe co najmniej jak sonda kosmiczna Voyager. 


A potem przychodzi grudzień i przypomina mi się, że święta jednak tuż tuż. I że trzeba kupić prawie 40 prezentów, bo rodziny duże. I że właściwie czas zajrzeć do wiklinowego kosza w sypialni i przypomnieć sobie jakie mam ozdoby świąteczne. I że już się nie da ignorować tych last christmasów grających w każdej stacji radiowej i każdym sklepie. I że kolejna świeczka w świeczniku adwentowym się pali. I po raz kolejny dopada mnie myśl, że taka ze mnie blogerka, jak z koziej... (wiadomo co dalej), bo choinki jak nie było, tak nie ma. Dekoracji mieszkania nie ma. I nawet pierniczków brak. 

sobota, 23 grudnia 2017

Wesołych Świąt

Święta tuż tuż. Zakupy zrobione, dom posprzątany, pierogi ulepione... można cieszyć się miłym wieczorem przy choince z kubkiem herbaty z miodem i imbirem. W tle grają kolędy i pastorałki, migają płomienie świec, a po domu roznosi się zapach pierniczków (i płynu do mycia podłóg - bądźmy szczerzy). To chyba dobry moment na złożenie świątecznych życzeń :)

Życzę Wam żeby ten nadchodzący, błogosławiony czas przyniósł wam dużo radości i nadziei. 
Żebyście spędzili go w gronie bliskich, życzliwych ludzi. 
Żeby było pięknie, smacznie, zdrowo i relaksująco.


A jeśli tak jak ja już odpoczywacie i jecie pierniczki, to zerknijcie jeszcze na kilka słodkich kadrów :)

niedziela, 3 grudnia 2017

Jesienne Bieszczady

Zima za pasem. Na moim instagramie pojawił się już świecznik adwentowy i zaraz zasypię was świątecznymi dekoracjami. Ale przypomniało mi się, że prawie dwa miesiące temu przygotowałam dla was fotki z jesiennego wyjazdu w Bieszczady i zapomniałam ich pokazać. Wybaczcie, dawno nie miałam tak szalonego czasu w życiu, jak tej jesieni i zdaje się, że przestałam ogarniać ;)


Bez zbędnego gadania, szybkim rzutem na taśmę, zapraszam na spacer po bieszczadzkich połoninach. W ciągu trzech dni wędrowania zaliczyłam pierwszą w tym roku śnieżycę, błoto po kolana, odmrożenie rąk i takie tam. Ale było też trochę słońca, kolorowych jesiennych liści i obłędnych widoków.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...